Odkąd Evie po raz ostatni uciekła z piekła zmienia się dużo. Nawet bardzo dużo. Oprócz jej przyjaciela, którego uwielbia, ale czasami ma ochotę go zabić, po drodze napataczają się anioły, demony, łowcy, sam diabeł a nawet Bóg. Mniej więcej w tej kolejności. Pragnąca się tylko oderwać od narzucanej przez jej kochanego ojczulka roli w piekle, wpada w jeszcze większe bagno. Już nie po kolana, lecz po sam czubek głowy. Do takiego wniosku dochodzi, gdy ganiając z rozkochanym w niej archaniołem za starożytnymi świstkiem, od którego zależy czy rozpęta się apokalipsa, czy też nie, skończyły jej się ukochane camele.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz